Zagrożenia Webware
Wstęp
Czy korzystanie z aplikacji i usług online ma same zalety? Prowadząc ten blog mógłbym zapewniać że tak jest, ale wolę uczciwie powiedzieć - nie do końca. Nie chcę nikogo straszyć, celem tego bloga jest przecież popularyzowanie webware. Wierzę jednak, że bardziej świadome korzystanie z oprogramowania przyczyni się do jego lepszego zrozumienia i pozwoli Wam na porównanie wad i zalet aplikacji klasycznych i online a następnie optymalny wybór rodzaju - stosownie do potrzeb i posiadanych zasobów.
Praca offline
Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy osobie stającej przed wyborem aplikacji internetowej bądź standardowej, instalowanej w systemie operacyjnym, jest zapewne taka: "A co kiedy nie będę miał połączenia z internetem?".
Pomijając fakt, że sytuacja 'wyskoczenia z zasięgu' internetu na dłużej niż kilkanaście minut czy kilka godzin jest dla niektórych osób nie do pomyślenia, nie jest to wielkie zagrożenie, o ile aplikacja potrafi działać offline, czyli bez połączenia.
Wbrew pozorom sporo z aplikacji pisanych z myślą o egzystowaniu w sieci (nawet tych klasycznych, np. komunikatory, klienty mail, aplikacje na telefony komórkowe) potrafi sprawnie działać w offline. Problemy z siecią były i będą jeszcze bardzo częstym tematem do 'obsłużenia' dla autorów kodu. Nie inaczej jest z aplikacjami działającymi w przeglądarce.
Sztandarowym przykładem na uniwersalne rozwiązanie problemu braku sieci jest technologia Google Gears - instalowana w systemie, działająca w tle aplikacja, pozwalająca niektórym usługom (np. Google Docs, Remember the Milk, Wordpress, ZOHO) działać bez łączności z Internetem. Dzieje się to z pomocą lokalnej bazy danych, która przechowuje wszystkie zmiany jakich dokonaliśmy w aplikacji (np. dodanie kontaktu, terminu, dokumentu).
"Ale co to za webware instalowane w systemie?" zapyta ktoś, poniekąd słusznie. Google Gears jest jednak tylko wspomagaczem, nie jest wymagany do działania aplikacji a jedynie umożliwia ich używanie offline a następnie synchronizację zmian i aktualizację danych na serwerze. Brzmi tajemniczo? Mówiąc krótko - skorzystamy z edytora tekstu czy terminarza bez konieczności łączenia się z internetem.
Niedostępność usługi
Mimo tych udogodnień zagrożenie braku łączności z internetem jest realne. Przede wszystkim nie wszystkie aplikacje dorobiły się wersji offline. Po drugie - może się zdarzyć, że to usługodawca będzie miał kłopot z łączem internetowym, co uniemożliwi nam skorzystanie z aplikacji jaką oferuje.
Właśnie ten drugi przypadek jest największym zagrożeniem dla użytkowników aplikacji online. Sporadyczne przerwy w świadczeniu usługi mogą być denerwujące, ale jeśli całe nasze życie kręci się wokół kalendarzy, list zadań i dokumentów edytowanych online dłuższa niedostępność jednej z usług może być dotkliwa.
Prawdziwym dramatem może być przypadek permanentnego zakończenia świadczenia usług, który może wystąpić przykładowo z powodu:
- bezpowrotnej utraty danych na serwerach wskutek awarii,
- bankructwa firmy świadczącej usługę,
- wprowadzenia opcji płatnej za funkcje, które dotąd były darmowe,
- wprowadzenia zmian w adresach, ścieżkach URL i/lub kodach wklejek/widgetów jakie dostarcza usługodawca.
Przykłady
Żeby lepiej zrozumieć powyższe przypadki posłużę się przykładami.
Przypadek serwisu Magnolia
Opisany na http://antyweb.pl/to-koniec-szans-magnoliacom-historia-z-moralem-ale-bez...
Popularny serwis pozwalający trzymać swoje ulubione online, kategoryzować je z duchem web 2.0, a więc hołdujący idei folksonomii ( http://webware.palikowski.net/artykul/folksonomia ) czyli przypinania etykiet (czy jak kto woli, tagów). Upadek serwisu był dla wielu osób zaskoczeniem i zimnym prysznicem - zainwestowana w zbieranie i opisywanie zakładek praca została zmieciona z powierzchni ziemi przez system kopii zapasowych, który nie działał poprawnie. Administrator postanowił, po długiej i beznadziejnej walce, zamknąć serwis, nie udostępniając żadnego sposobu na odzyskanie danych użytkowników.
Przypadek ten jest scenariuszem najgorszym z możliwych i uświadamia, że czasem profesjonalnie wyglądający serwis może być tak naprawdę garażowym przedsięwzięciem. Może też być jednym z przykładów (poniekąd trafnych) służących do odstraszenia potencjalnych klientów chcących zdecydować się na korzystanie z aplikacji online.
Przypadek Digital Railroad
Opisany na http://www.nppa.org/news_and_events/news/2008/10/digitalrailroad.html
Przykładem bankructwa jest firma dająca do dyspozycji fotoamatorów galerie gdzie mogli przechowywać i publikować swoje zdjęcia. Mimo, że usługa była płatna, nie uchroniło to firmy i jej użytkowników od utraty zbieranych pieczołowicie fotek. Firma pobierała opłaty za swoje usługi a mimo to do ostatniej chwili nie informowała użytkowników o możliwości bankructwa. Kiedy informacja została opublikowana wszyscy rzucili się do ratowania swoich kolekcji pobierając je przez FTP. Niestety nie każdemu się udało, ponieważ serwery tego nie wytrzymały.
Co ciekawe szybko po awarii inna podobna usługa - PhotoShelter (myślę że nieprzypadkowo nazwa ma kojarzyć się z bezpieczeństwem - Shelter to po angielsku schronienie) - zaoferowała darmowe przeniesienie galerii z Digital Railroad.
Przykłady wpływu zmian w adresach
Opisy na http://poradnikwebmastera.blox.pl/2008/12/Blox-i-Flickr-ndash-problem-z-..., http://www.webaudit.pl/blog/2009/zamkniecie-comments/?utm_source=rss&utm...
Najczęstszym przypadkiem jest na szczęście nie upadek a zmiany w serwisach, których używamy do budowania naszych stron bądź mashupów. Może to być inna ścieżka do plików, zmiany w kodzie .js, zmiany we wklejkach i widgetach, czy API.
Przypadek Pawła Wimmera - który od lat używał flickr jako narzędzia do osadzania w swoim blogu obrazków - pokazuje co się stanie jeśli flickr zmieni URL prowadzący do grafiki. Wszystkie (a było tego kilkaset) wpisy z obrazkami z flickr nagle zostają tych grafik pozbawione. Dla autora bloga to dramat - szczególnie jeśli nie ma bezpośredniego dostępu do narzędzi pozwalających masowo poprawić błędne ścieżki. Nawet jeśli blogujesz na systemie, którym administrujesz (np. Wordpress), musisz w takim wypadku wykonać kilka dość ryzykownych czynności polegających na wykonaniu kwerend SQL, których przeciętny blogger nie używa za często.
Miej świadomość...
Powyższe przykłady można by mnożyć, ale nie o to mi chodzi. Prezentuję je, aby uświadomić wszystkim korzystającym z aplikacji webware, że nie są one pozbawione wad, a opierając o nie ważne dla nas elementy witryn czy naszego życia, jesteśmy narażeni na różne pułapki.
Dlatego ważne jest świadome wybieranie i wykorzystywanie usług online - starajmy się przemyśleć te kwestie decydując się na taki krok. Możemy w tym celu zadać sobie kilka pytań:
- co się stanie jeśli usługa, którą chcę użyć będzie niedostępna godzinę, dzień, tydzień,
- co jeśli upadnie całkowicie,
- czy umożliwia łatwe wykonanie kopii danych jakie w niej trzymamy,
- czy format tej kopii pozwoli nam przenieść dane do innego podobnego serwisu, lub na własny system,
- czy niedostępność usługi może skutkować utratą pieniędzy naszych, bądź skargami naszych klientów/użytkowników,
- czy usługa wspiera działanie w wypadku braku dostępu do internetu (tryb offline),
- czy za usługą stoi jeden człowiek, grupka studentów, czy może jakiś stojący na solidnych podstawach biznes,
- czy nie warto rozważyć wykupienia konta uprawniającego do wyższego poziomu obsługi (dodatkowe kanały kontaktowe w razie awarii, wyższa gwarantowana dostępność),
... i tak dalej i tym podobne.
Zostań Adamem Słodowym :)
Pamiętajmy też, że większość aplikacji webware możemy uruchomić samodzielnie. Wykupując własny serwer, administrując nim, instalując stosowne (płatne bądź darmowe) skrypty, jesteśmy w stanie zbudować swoje własne środowisko webware - na przykład biuro z edytorem tekstu, kalendarzem, systemem obiegu dokumentów, CRM, księgowością, zarządzaniem projektami i tak dalej. Zazwyczaj utracimy wtedy potencjał społecznościowy (np. folksonomiczne kategoryzowanie zasobów), oraz narażamy się na inne zagrożenia (np. dziury w oprogramowaniu umożliwiające atak na nasze serwery) ale w razie awarii nie będziemy zdani na łaskę dostawcy oprogramowania, tylko sami będziemy mogli zacząć działać. To jednak temat na inny artykuł.
Mam nadzieję, że nie wystraszyłem was zanadto i nadal chętnie skorzystacie z aplikacji online. Zapraszam do zgłaszania w komentarzach przykładowych przypadków, kiedy wykorzystanie webware spowodowało jakieś problemy.


Ostatnie odpowiedzi