Życie na podsłuchu
Wiele razy czytałem już dyskusje na temat anonimowości w sieci. Ktoś jej chce, ktoś nie chce, inny zarzeka się że oko Wielkiego Brata go nie namierzy bo ma taki czy inny sposób. Odczuwalna jest wyraźna niechęć i brak zgody na jakiekolwiek zamachy na prywatność użytkownika w sieci. Może mam nietypowy charakter a może jestem realistą, ale mnie zawsze takie podejście bawi. Dlaczego?
Po pierwsze anonimowość typowego użytkownika Internetu to mit. Pomijaam wybitnych hackerów i/lub organizacje (rządowe, przestępcze) potrafiące zaangażować wiedzę i/lub odpowiednie środki finansowe i zasoby na zatarcie wszelkich śladów swoich poczynań. Typowy (nawet zaawansowany) użytkownik internetu jest ciągle pod nadzorem - ślad zostawia na urządzeniach sieciowych (od dostawcy internetu, przez wszystkie pośrednie między nim a zdalnym systemem), oraz serwerach z którymi się łączy. Nie bardzo wyobrażam sobie sposób na permanentne ukrywanie się przed próbą celowego namierzenia przez np. organy ścigania. Wymagałoby to ciągłego zmieniania punktu dostępu do sieci, adresów mac, IP, serwerów proxy, lokalizacji geograficznej - możliwe ale jaka byłaby cena?
Po drugie - pomijając przypadek ukrywania się przed kimś - anonimowość w sieci będzie miała coraz mniej zalet a coraz więcej wad. Personalizacja serwisów, usług, reklam - to wszystko brzmi Orwellowsko, ale jest nieuniknione i nieuchronne. Konsumenci sami będą wybierać usługi oferujące maksymalne dopasowanie do użytkownika. Dodatkowym wabikiem będzie zapewne możliwość skorzystania z czegoś taniej lub za darmo - tak jak w projektach oferujących usługi w zamian za oglądanie reklam. Ludzie to, nomen omen, kupią.
Po trzecie - czy na pewno chcemy aby w ogóle ktoś mógł być anonimowy? Coraz więcej z nas robi w internecie zakupy, ma konta bankowe, zakłada na allegro swoje małe biznesy, prowadzi strony www, korzysta z różnorakich usług online (poczta, dokumenty, e-dyski). Wszystko pięknie, ale gdzie są pieniądze, poufne dane, tam jest przestępczość. Czy chcemy aby łatwo można było zaatakować anonimowo nasz komputer, stronę www, włamać się do poczty, na konto? Uczciwi użytkownicy w końcu zażądają od kogoś uregulowania tej kwestii. Powiedzą "zróbcie do cholery coś, aby każdy wchodząc do internetu musiał przedstawić się z imienia, nazwiska, peselu. Niech zostawia ślad po każdej swojej akcji, przecież to technicznie wykonalne!".
A może podoba się Wam wszystkim jak łatwo podszyć się pod kogoś albo obrzucić błotem? Jeszcze Was to nie spotkało? Coraz więcej naszego życia toczy się w sieci, a internet jest pełen ludzi w maskach, których nawet nie możemy złapać za rękę i porządnie obtłuc ryja za nazwanie naszej matki ladacznicą. Czy to faktycznie takie dobre? Ostatnia debata o chamstwie w sieci prawdopodobnie nie byłaby tak burzliwa, gdyby każdą naszą wypowiedź było łatwo namierzyć, na przykład po doniesieniu na policję o popełnieniu przez nas przestępstwa.
Dodajmy jeszcze wszelkiego rodzaju spammerów. Coraz potężniejsze maszyny, serwery, mechanizmy, nie są w stanie zatrzymać lawiny spamu. Może nie widzimy tego na co dzień, ale ponad 90 procent poczty na świecie to spam (http://www.wirtualnemedia.pl/article/2773321_92_proc._poczty_elektronicz...). To oznacza że anonimowość powoduje spore straty - w końcu serwery pocztowe i antyspamowe za coś trzeba utrzymać, a jak nie bardzo wiadomo z czyjej kieszeni idzie kasa, to sami się domyślacie kto płaci. Społeczeństwo.
Spammerzy są jeszcze mało groźni, ale jeśli marzymy o karierze handlowca, e-biznesmena, próbujemy w sieci zaistnieć i zarobić pieniądze - ciekawe kiedy zaczną się na masową skalę przypadki wymuszania forsy za 'ochronę' przez botnetami, które za pomocą rozproszonego ataku komputerów zombie, zablokują nasz serwis, z którego się utrzymujemy?
Na koniec jeszcze jedno pytanie. Po co tak bardzo zależy komuś na anonimowości? Jeśli jesteśmy uczciwi, to powinno nam zależeć na czymś przeciwnym - każdy nieuczciwy użytkownik, naruszający nasze prawa, dobra czy czyniący szkodę innym, powinien zostać napiętnowany i ukarany, czy nie tak?
Z drugiej strony, czy obecne prawo nie daje różnym rządowym ciałom (CBŚ, Izba Skarbowa, Policja) prawa do podsłuchu w uzasadnionej sytuacji? Co zmieni fakt, że technicznie będzie wykonalne 'podsłuchanie' naszych poczynań w sieci? Poufne dane pochodzące z podsłuchu będą nadal chronione prawem a dostęp do nich obwarowany toną przepisów. Za ich wyciek będzie można oskarżyć winnego.
Myślę, że złudzenia jakoby Internet w przyszłości miał być anonimowy są nieuzasadnione. Moim zdaniem będzie przeciwnie. Więcej - od dawna przyjąłem roboczo założenie że tak naprawdę wszyscy jesteśmy już na totalnym podsłuchu, a chłopaki z CBŚ podśmiewają się z naszych rozmów telefonicznych, maili, podsłuchu z mikrofonu naszej komórki (nawet jeśli wyciągniemy z telefonu kartę SIM i wyłączymy aparat, nasz operator może nas podsłuchiwać w trybie emergency - http://www.t-k.pl/p/artykul?i26=71&o27=1 ) itd. Żyje się z takim poczuciem zupełnie normalnie - po prostu taka 21 wieczna paranoja.


Ostatnie odpowiedzi